Jeśli masz objawy, które lekarze tłumaczą stresem, ale wiesz, że to coś więcej, przeczytaj to do końca. Wyjaśnię Ci mechanizm, który obserwuję u setek swoich pacjentek.
Nazywam się Dagmara Makarewicz. Od kilkunastu lat pracuję jako fizjoterapeutka i specjalizuję się w kręgosłupie szyjnym.
Piszę to, bo co miesiąc trafia do mnie kilkanaście kobiet w wieku 45 plus z tym samym zestawem objawów. I za każdym razem ten sam scenariusz.
Chcę, żebyś przeczytała historię Marty, bo jeśli rozpoznasz siebie, dalsza część tego tekstu może zmienić Twoje podejście do tego, co się dzieje z Twoim ciałem.
Przyszła do mnie w grudniu. Wcześniej przez 3 lata chodziła po specjalistach.
Zaczęło się od kołatania serca. Budziła się w nocy z uczuciem, że serce wyskoczy jej z klatki piersiowej. Potem doszły zawroty głowy, zwłaszcza rano, kiedy wstawała z łóżka. Kręciło jej się w głowie tak mocno, że musiała usiąść z powrotem na 30 sekund, zanim była w stanie ruszyć do łazienki.
Poszła do kardiologa. Zrobiła EKG, echo serca, holter. Wszystko w normie.
Poszła do gastrologa, bo doszły zgaga i uczucie guli w gardle. Zrobiła gastroskopię. W normie.
Neurolog. Rezonans głowy. W normie.
Psychiatra, bo ktoś powiedział "to pewnie nerwica". Dostała leki uspokajające. Brała je 4 miesiące. Objawy nie przeszły.
Ostatni lekarz, u którego była, popatrzył na jej stos wyników i powiedział: "Proszę pani, pani jest zdrowa. To na tle nerwowym. Proszę się zrelaksować."
Marta przyszła do mnie w desperacji. Koleżanka ją przekonała. "Spróbuj fizjoterapeutki, może to coś z kręgosłupem."
Po 20 minutach rozmowy i 5 minutach badania wiedziałam, co się dzieje.
Kiedy kobieta 45 plus przychodzi do mojego gabinetu z zestawem: zawroty głowy plus kołatanie serca plus refluks plus wszystkie badania w normie, to jedno z pierwszych miejsc, które sprawdzam, to cztery maleńkie mięśnie u podstawy czaszki.
Nazywają się mięśnie podpotyliczne. Siedzą tam, gdzie głowa łączy się z szyją. Są wielkości paznokcia.
Większość ludzi nawet nie wie, że istnieją. A one sterują wieloma rzeczami, o których nie masz pojęcia.
Bo tuż pod nimi biegnie nerw błędny.
Nerw błędny to najdłuższy nerw czaszkowy w Twoim ciele. Wychodzi z pnia mózgu, biegnie wzdłuż szyi, wpada do klatki piersiowej i schodzi aż do jelit.
Odpowiada za rytm serca. Odpowiada za trawienie. Odpowiada za równowagę. Odpowiada za to, czy Twój organizm jest w trybie "walcz", czy "odpoczywaj".
To jeden nerw, który łączy trzy światy medycyny, które każdy z lekarzy Marty sprawdzał osobno.
Wyobraź sobie zwykły wąż ogrodowy.
Płynie przez niego woda, wszystko działa. A teraz ktoś staje na nim butem. Woda dalej próbuje płynąć, ale ciśnienie skacze, strumień się tnie, czasem w ogóle nie dolatuje tam, gdzie miał.
Tak samo zachowuje się nerw błędny, kiedy cztery maleńkie mięśnie u podstawy czaszki są chronicznie napięte. Sygnały, które ten nerw wysyła do serca, do żołądka, do układu równowagi, są zaburzone.
Efekt?
Kołatanie serca bez przyczyny kardiologicznej. Refluks, którego nie wyjaśni gastroskopia. Zawroty głowy, których nie wykryje neurolog.
To nie jest teoria. To mechanika.
Bo to miejsce, w którym spotykają się trzy specjalizacje: kardiologia, gastrologia, neurologia. I każda z nich patrzy na swoje poletko.
Kardiolog sprawdzi Ci serce. Gastrolog sprawdzi żołądek. Neurolog sprawdzi mózg i ucho wewnętrzne. Żaden z nich nie zapyta o szyję, bo to nie jest w jego protokole.
Mięśnie podpotyliczne to jest miejsce, w którym te trzy światy się spotykają. Dlatego przegapione.
To nie jest wina lekarzy. To jest wina systemu, który dzieli człowieka na kawałki i zapomina spojrzeć na całość.
Jeśli rozpoznajesz się w tym, co opisuję, chcę, żebyś wiedziała jedno. Nie jesteś zdrowa i sobie nie wmawiasz. To nie jest nerwica. To konkretny, fizyczny mechanizm. I on jest odwracalny.
Mięśnie podpotyliczne trzeba po prostu rozluźnić.
Brzmi prosto. W praktyce nie jest.
Te mięśnie są tak małe i tak głęboko, że nie dotrzesz do nich ręcznie. Nie zrolujesz ich piłką tenisową, choć pacjentki próbują. Masaż klasyczny ich nie rusza, bo terapeuta nie wie, gdzie są.
Standardowa metoda, której używam w gabinecie, to manualna praca z tymi mięśniami. Wymaga regularnych wizyt, 1-2 razy w tygodniu przez kilka miesięcy. Koszt prywatnie: 150-200 zł za wizytę.
Nie wszystkie moje pacjentki mogą sobie na to pozwolić. Zwłaszcza że napięcie wraca, jeśli nie pracujesz nad nim w domu.
Dlatego zaczęłam szukać alternatywy.
Przez lata polecałam pacjentkom domowe rolki, piłki tenisowe, ćwiczenia rozluźniające do wykonania samodzielnie w domu. Działało. Częściowo.
Problem w tym, że te mięśnie są zbyt małe i zbyt głęboko, żeby skutecznie dotrzeć do nich bez specjalistycznego narzędzia.
Kiedy zobaczyłam pierwsze urządzenia EMS do szyi, byłam sceptyczna. Większość tego, co krąży po Allegro, to drogie masażery bez realnego mechanizmu. Grzeją, wibrują, i tyle. Do mięśni podpotylicznych nie docierają.
Testowałam kilka urządzeń. Większość była bezużyteczna. Aż trafiłam na jedno, które miało sens.
Elektrody ustawione dokładnie w miejscu, gdzie siedzą mięśnie podpotyliczne. Konkretne programy pulsów, a nie losowe drgania. Stabilna konstrukcja, która rzeczywiście trzyma elektrody w jednym punkcie.
Sprawdziłam na sobie przez 3 tygodnie. Różnica była na tyle realna, że zdecydowałam się polecić to swoim pacjentkom.
Po kilku miesiącach obserwacji u 40 kobiet, które to stosowały, zebrałam swoje wnioski. I zdecydowałam się współtworzyć wersję dopracowaną pod polskiego użytkownika.
Tak powstała Zdrowa Szyja EMS.
To nie jest masażer. Masażer rozluźnia skórę i powierzchowne tkanki. Zdrowa Szyja EMS to urządzenie oparte na elektrostymulacji mięśni (EMS), tej samej zasadzie, której używam w gabinecie przy pracy z głęboko położonymi mięśniami.
Urządzenie ma 6 trybów terapii:
10 minut dziennie. Zakładasz, włączasz program, siedzisz spokojnie. Efekt kumuluje się z każdym tygodniem.
To, co zrobiłabym w gabinecie w ciągu 30 minut manualnej pracy, urządzenie robi w 10 minut codziennie. Różnica jest taka, że w gabinecie jesteś u mnie raz w tygodniu. W domu jesteś ze sobą 7 razy w tygodniu.
Regularność bije intensywność.
Anna, 52 lata, Poznań Od 2 lat budziłam się w nocy z uczuciem, że serce wyskoczy mi z klatki piersiowej. Robiłam 3 razy holtera, wszystko w porządku. Kardiolog powiedział: pani jest zdrowa. Zaczęłam używać Zdrowej Szyi 2 razy dziennie po 10 minut. Po 3 tygodniach pierwsza noc bez wybudzenia. Po 6 tygodniach śpię normalnie. To nie jest placebo. Objawy są mierzalne.
Ewa, 48 lat, Warszawa Zawroty głowy przy wstawaniu z łóżka miałam codziennie przez 18 miesięcy. Musiałam siedzieć 30 sekund, zanim wstawałam. Bałam się prowadzić samochód. Po 4 tygodniach używania wstaję i nic. Po 8 tygodniach wsiadłam na rower po 2 latach przerwy. Nie sądziłam, że tak szybko to wróci.
Kasia, 56 lat, Wrocław Lekarz powiedział, że mój refluks to menopauza i będę musiała brać IPP do końca życia. Zaczęłam szukać alternatyw, bo te leki mi szkodziły. Trafiłam na to urządzenie. Po 10 tygodniach odstawiłam IPP. Refluks jest pod kontrolą, wraca tylko po tłustym posiłku, tak jak u zdrowego człowieka. Nie potrzebuję leków.
Wyobraź sobie, że rano wstajesz z łóżka i przez chwilę zdajesz sobie sprawę, że nie musiałaś czekać 30 sekund. Że nie kręci Ci się w głowie. Idziesz do kuchni, robisz kawę, i nie myślisz o swoim ciele. Po prostu funkcjonujesz.
Wieczorem kładziesz się spać i nie liczysz uderzeń serca, żeby sprawdzić, czy rytm jest normalny. Zasypiasz i śpisz do rana.
Umawiasz się ze znajomymi na spacer w lesie bez kalkulowania, czy dasz radę. Wsiadasz do samochodu bez stresu. Jedziesz na wakacje bez pakowania apteczki z pięcioma lekami.
To nie jest fantazja. To jest powrót do tego, co miałaś przed objawami. Większość moich pacjentek mówi to samo: "Zapomniałam, jak to jest żyć bez tego ciągłego myślenia o swoim ciele."
Porównaj to, co już wydałaś na rozwiązanie tego problemu.
Urządzenie Zdrowa Szyja EMS to jednorazowy koszt.
W pakiecie dostajesz:
Wartość obu ebooków samodzielnie to 97 zł. Dziś dostajesz je w cenie urządzenia.
Promocja 50% z bonusami obowiązuje do północy. Licznik poniżej pokazuje, ile czasu zostało.
Dodatkowo, stan magazynowy jest niski. Ostatnia dostawa już się kończy. Kolejna partia dopiero za kilka tygodni. Jeśli nie zamówisz dzisiaj, najprawdopodobniej poczekasz do następnego miesiąca, już bez rabatu.
Mamy pełną, 90-dniową gwarancję zwrotu pieniędzy.
90 dni to 3 miesiące. Nie 14 dni jak w większości sklepów. Wystarczająco długo, żeby realnie stosować urządzenie codziennie i uczciwie ocenić, czy objawy się zmieniają.
Jeśli po 90 dniach nie czujesz różnicy, odsyłasz urządzenie i dostajesz pełny zwrot. Bez pytań, bez tłumaczenia, bez "a dlaczego".
Nie ryzykujesz pieniędzy. Ryzykujesz 10 minut wieczorem.
A jeśli nie spróbujesz, ryzykujesz kolejny miesiąc z tymi samymi objawami i pytaniem "a może powinnam była spróbować".
Promocja -50% + 2 ebooki gratis. Darmowa wysyłka. 90 dni gwarancji.
Nie. Rozrusznik serca jest przeciwwskazaniem bezwzględnym do urządzeń EMS. Pulsy elektryczne mogą zakłócić pracę rozrusznika.
Przy wszczepionych implantach metalowych w bezpośrednim obszarze przyłożenia elektrod nie zalecam. W przypadku implantów w innych częściach ciała nie ma przeciwwskazań.
W ciąży odradzam używanie EMS bez konsultacji z lekarzem prowadzącym.
Epilepsja jest przeciwwskazaniem. Stymulacja elektryczna może wywołać napad u osób z padaczką.
U większości pacjentek pierwsze efekty (lepszy sen, mniej kołatania nocą) pojawiają się po 2-3 tygodniach regularnego używania. Pełny efekt budowany jest przez 8-12 tygodni. 90-dniowa gwarancja daje Ci czas, żeby uczciwie to ocenić.
Nie. Powinnaś czuć mrowienie i lekkie skurcze mięśni. Jeśli boli, zmniejsz intensywność. Urządzenie ma 20 poziomów intensywności, zaczynasz od najniższego.
Nie. Konstrukcja jest zaprojektowana tak, że zakładasz sama, jak słuchawki. Zajmuje to 30 sekund.
Tak, ale to nie jest główne przeznaczenie. Urządzenie celuje w mięśnie podpotyliczne i ich wpływ na nerw błędny. Przy ogólnym bólu karku zadziała, ale tam mogą być skuteczniejsze narzędzia.
Na 10-15 sesji po 10 minut. Ładowanie przez USB, około 2 godziny.
Promocja kończy się dziś o 24:00. Stan magazynowy niski.
Zdrowa Szyja EMS jest urządzeniem do użytku domowego, nie zastępuje konsultacji medycznej. W przypadku poważnych objawów zawsze skonsultuj się z lekarzem. Marka współtworzona z fizjoterapeutką Dagmarą Makarewicz.